Back to Overview
Article 3

Magia opowiadania: Jak Twoje słowa budują świat w głowie dziecka

Albo: co tak naprawdę dzieje się w tej bardzo zajętej głowie.

Katarzyna Babka · Certyfikowany psychoterapeuta dzieci i młodzieży, praktykujący od 2014 roku.

·

Magia opowiadania: Jak Twoje słowa budują świat w głowie dziecka

Są takie chwile, które trudno zmierzyć. Nie da się ich zaplanować, nie pojawiają się na liście zadań.

Na przykład ta, kiedy dziecko przysuwa się bliżej i mówi: „Opowiedz mi coś jeszcze”. To nie tylko prośba o kolejną bajkę. To zaproszenie do wspólnej podróży.

I choć od czasów opowieści snutych przy ognisku minęły tysiące lat (a ogniska zamieniły się na wygodne fotele i kanapy), nasz mózg wcale się pod tym względem nie zmienił. Nadal uwielbia historie. A naukowcy coraz lepiej rozumieją dlaczego.

Storytelling — czyli opowiadanie historii — to coś więcej niż czytanie książki na głos. Według National Storytelling Network jest to sztuka przekazywania opowieści za pomocą słów, głosu i gestów, która pozostawia miejsce dla wyobraźni sluchacza. Historia, która rodzi się i dzieje w kontekście spotkania pomiędzy różnymi osobami. W spojrzeniu. W krótkiej pauzie. W pytaniu: "Jak myślisz, co było dalej?”.

To właśnie wtedy dzieje się Magia.

Psychologowie opisują niezwykłe zjawisko o mało finezyjnej nazwie "narrative transportation" — transport narracyjny. Brzmi bardzo naukowo, ale pewnie dobrze je znasz.

To ten moment, kiedy przestajesz słyszeć odkurzacz za ścianą. Herbata zdążyła wystygnąć (takie jej prawo), a Ty razem z bohaterem próbujesz przejść przez Stary Las albo znaleźć Kamień Filozoficzny, który — niestety — może zostać skradziony.

Nasz mózg nie słucha wtedy historii z bezpiecznej odległości. W pewnym sensie zaczyna ją przeżywać.

Badania pokazują, że podczas słuchania dobrej historii aktywność mózgu osoby słuchającej zaczyna synchronizować się z aktywnością mózgu opowiadającego. Naukowcy nazywają to sprzężeniem neuronalnym. Pomagają w tym również neurony lustrzane — dzięki nim, kiedy bohater biegnie, wspina się albo odczuwa strach, mózg dziecka reaguje tak, jakby na krótką chwilę towarzyszył mu w tej przygodzie.

To właśnie dlatego historie uczą czegoś znacznie więcej niż nowych słów (co samo w sobie też jest fascynujące!).

Każda opowieść jest małym Laboratorium Emocji. Można w nim bezpiecznie sprawdzić, jak smakuje odwaga, dlaczego ktoś bywa zazdrosny albo co dzieje się po powiedzeniu „przepraszam”. Dziecko obserwuje decyzje bohaterów, próbuje zgadywać ich konsekwencje i stopniowo odkrywa, że inni ludzie mają własne myśli, marzenia i uczucia. Psychologia nazywa tę umiejętność Teorią Umysłu - rozumienie, że jest więcej niż jeden punkt widzenia.

Niejako "przy okazji" mózg wykonuje sporo dodatkowej, jakże cennej pracy. Zapamiętuje kolejność wydarzeń, ćwiczy koncentrację, porządkuje fakty w ciągi przyczyn i skutków oraz rozwija funkcje wykonawcze — pamięć operacyjną, elastyczność myślenia i zdolność zatrzymywania się przed impulsywnym działaniem. Emocje obecne w historii dodatkowo wzmacniają zapamiętywanie, a wspólne opowiadanie sprzyja budowaniu bliskości między dzieckiem i dorosłym.

Może właśnie dlatego opowieści przetrwały tyle tysięcy lat. Nie dlatego, że nie wymyśliliśmy nic "efektywniejszego". Bo przecież wymyśliliśmy, i to całe mnóstwo rzeczy.

Ale żadna technologia nie potrafi zastąpić chwili, w której ktoś mówi: „Posłuchaj opowiem Ci...”, a przestrzeń wokół się zmienia.

Czasem wystarczy dziesięć minut przed snem. Kilka zdań. Jeden bohater. Jedna przygoda. Resztę dopowie wyobraźnia. (która przecież uwielbia takie zadania).

Jak to wykorzystuje Naniby?

Historia Naniby też zaczęła się od bajki, opowieści. Towarzyszyło jej dużo zabawy, kreatywności i entuzjazmu, ale tuż po zabawie pojawiło się całkiem poważne pytanie: Czy w cyfrowym świecie jest miejsce na historie, które należą do dzieci?

Nie chcieliśmy i nie chcemy opowiadać historii za nie. Chcemy zbudować miejsce, w którym to one mogą opowiadać własne. Usiłujemy (mamy nadzieję, że z dobrym skutkiem) umiejscowić się w pozycji, w której trochę tłumaczymy, trochę podsuwamy pomysły, czasem pomagamy znaleźć właściwe słowo, a potem robimy krok w tył, żeby podziwiać.

Bo w Naniby wierzymy, że technologia nie musi mówić najgłośniej. Czasem wystarczy, że posłucha. A jeśli dzięki temu dziecko odważy się opowiedzieć swoją historię — nawet tę o smoku, który bał się ciemności, albo o Bananie, któremu ktoś nadepnął na odcisk — to znaczy, że wszystko działa dokładnie tak, jak powinno.

Tekst: mgr Katarzyna Babka, psycholożka, specjalistka psychoterapii dzieci i młodzieży.