Mamo… Tato… a DLACZEGO?
Czyli faza eksperymentowania na żywym organizmie (rodzica) - i teleologia.
Zacznijmy od kilku statystyk, żeby złapać właściwą perspektywę (Chouinard, 2007):
- Trzylatki zadają średnio 76 pytań na godzinę rozmowy z dorosłym. (Tak. Na godzinę.)
- Między 30. a 42. miesiącem życia liczba pytań rośnie z około 40–50 do 70–80 na godzinę.
- Jeśli odpowiedź dorosłego nie daje satysfakcji, dzieci ponawiają lub parafrazują pytanie w 60–75% przypadków - dopóki nie zdobędą tego, czego szukają.
Skąd to się bierze?
Kiedy Twój maluch zaczyna zasypywać Cię pytaniami, to widoczny - i naprawdę godny podziwu - znak ogromnej zmiany, która właśnie dokonała się w jego głowie. Przestał być biernym odbiorcą informacji, które oferuje mu świat. Stał się Kimś: odkrywcą, naukowcem, eksperymentatorem, weryfikatorem.
Wyobraź sobie tratwę, która spokojnie unosiła się dotąd na wodach zalewu informacji - a teraz nagle dostała silnik, odwróciła się i sama zaczyna robić fale.
Jak zmieniają się pytania - krótka oś czasu
- 2–3 lata: „Co?" i „Gdzie?" - poznawanie nazw i miejsc. Jeszcze dość spokojny etap.
- 3–4 lata: „Kto?" i „Kiedy?" - ludzie zaczynają być ważni. Kontekst się rozszerza.
- 4–5 lat: Faza Dlaczego. Szczyt ciekawości. Przyczyny i mechanizmy. Dzieci odkryły, że dorośli (rodzice zwłaszcza) posiadają wiedzę - i że pytania to klucz, którym można ją wydobyć.
- 5 lat i więcej: Pojawia się myślenie abstrakcyjne. Sytuacje hipotetyczne. Złożone emocje. Kolejny przystanek: chęć odkrywania na własną rękę. Niezależność intelektualna zaczyna rosnąć.
Jak wspierać?
Nie musisz znać odpowiedzi na wszystkie pytania. (Nikt ich nie zna. Nawet internet, choć bardzo się stara.) Ważne jest pokazanie, że szukanie odpowiedzi może być naprawdę świetną zabawą. Że ciekawość jest warta wysiłku - niezależnie od tego, czy dotrze się do porządkowej konkluzji - bo czasem droga jest ważniejsza od celu. A prawie zawsze najważniejsze jest Towarzystwo.
Kilka rzeczy, które pomagają:
- Prosty język. Prawdziwe przykłady.
- Przedmioty, książki, obrazki - przynieś do pokoju coś konkretnego.
- Czasem odbij pytanie: „A jak Ty myślisz?" - nie żeby sprawdzić, ale żeby pokazać, że to, co dziecko myśli, też się liczy.
A co z tą teleologią?
Teleologia w psychologii rozwojowej to skłonność dzieci do wyjaśniania istnienia rzeczy - przedmiotów, zwierząt, zjawisk - przez ich funkcję lub cel. Innymi słowy: dzieci nie szukają „suchych faktów." Budują spójny obraz świata, w którym wszystko ma swoje miejsce i sens.
Skoro koparka, nożyczki i samochody są po coś - to ptaki, kamyki i wiatr też muszą być po coś. Dziecko postrzega świat jako zbiór narzędzi i istot stworzonych dla siebie nawzajem - albo dla człowieka.
— Mamo, a po co są rodzice?
— …
— (Najprostsza odpowiedź:) Żeby kochać dzieci.
Z czasem, wraz z nabywaniem wiedzy, to myślenie się zmienia. Ale skłonność do „szukania celu" w świecie - ten mały teleolog w środku - nigdy całkiem nie znika. Nawet u dorosłych. (Zwłaszcza u dorosłych, tak właściwie.)
Zredagowano przez mgr Katarzynę Babkę, psycholożkę, specjalistkę psychoterapii dzieci i młodzieży
Źródło: Michelle M. Chouinard (2007): Children's Questions: A Mechanism for Cognitive Development
