Oto sytuacja, która (być może) zdarza się także w Twoim domu...
Pluszowy miś jest „smutny”. Samochód jest „zły”. Banan nie chce iść do przedszkola.
Widziałeś to. Ze sto razy. A może i z tysiąc.
Może wywołało to Twój uśmiech, bo banany, ściśle rzecz biorąc, nie mają uczuć.
Banan był jednak innego zdania.
Oto cały Sekret
Banan może mieć rację.
A dokładniej - banan może robić coś Bardzo Ważnego.
Widzisz, trzylatek nie zawsze potrafi podejść do rodzica i powiedzieć: „Boję się iść do przedszkola”. Czasem nie zna jeszcze takich słów. Albo nie ma takiej samoświadomości. Ledwo potrafi założyć skarpetki na właściwe stopy.
Ale potrafi powiedzieć: „Miś nie chce iść”.
I to nie jest przypadek. To jego genialny mózg w akcji.
Przelewając swoje uczucie na misia — albo samochód, albo banana - Twoje dziecko tworzy niewielki dystans. Bezpieczną odległość. Wystarczająco dużo miejsca, by przyjrzeć się Temu Uczuciu w sobie, ale żeby nie stało się ono zbyt przytłaczające. Zachowuje kontrolę nad historią. Może sprawić, że postać będzie się bała, wcale nie przyznając się do własnego strachu. Może szukać innych pomysłów. Może też wypróbować bycie odważnym.
To trzylatek próbujący regulować swoje emocje. Na kuchennej podłodze. Z pomocą owocu.
Czekaj. Jest jeszcze lepiej.
Psychologowie rozwojowi obserwują dzieci robiące dokładnie to samo od prawie stu lat. Zaczęło się od klasycznych już prac Wygotskiego i Piageta, ale nas zaciekawił początek lat 90. na Uniwersytecie Wisconsin-Madison. Tam zespół kierowany przez Inge Bretherton stworzył MacArthur Story Stem Battery - narzędzie wykorzystujące w działaniu to, co do tej pory było przedmiotem obserwacji.
Metoda jest prosta. Dziecko dostaje początek historii. Następnie dorosły zatrzymuje się w Bardzo Ciekawym Momencie i pyta: „Co dzieje się dalej?”.
I wiesz co się dzieje?
Dzieci przelewają swoje uczucia, emocje w to, jak kończy się historia. Za każdym razem.
Kompleksowy przegląd badawczy z UCLA - prowadzony przez psychologów edukacyjnych Katherine Kelly i Alison Bailey - objął trzy dekady i ponad dwieście badań. Wniosek był następujący: kiedy dzieci opowiadają historię poprzez jakąś postać, pokazują Ci, co tak naprawdę myślą i czują - rzeczy często zbyt wielkie lub zbyt wrażliwe, by wypowiedzieć je na głos.
A gdy dorastają? Naukowcy z Rumunii badający dzieci w wieku od 6 do 11 lat odkryli, że dzieci nie tylko przyjmują, że postacie są „złe”. W zabawie ujawniają poczucie winy. Wstyd. Naprawianie błędów. Postać przeprasza - a potem martwi się, czy jej przeprosiny były wystarczająco dobre.
To już nie jest tylko zabawa. To trenowanie bycia człowiekiem.
Następnym razem, gdy banan będzie miał uczucia, zwróć na to uwagę. Twoje dziecko może mówić Ci Coś Bardzo Ważnego - po prostu jeszcze nie swoim własnym głosem.
Co możesz zrobić
Słuchaj uważnie. Wejdź w tę grę. Zadawaj pytania, na przykład zapytaj banana od kiedy tak się czuje. Zapytaj, co sprawiłoby, że miś poczułby się lepiej w związku z przedszkolem. Nie poprawiaj tego. Podążaj za historią. Nie marnujesz czasu. Podglądasz i wspierasz najlepsze narzędzie do przetwarzania emocji, jakie posiada Twoje dziecko.
Jak wykorzystuje to Naniby
U nas każda historia zaczyna się od postaci, którą tworzy Twoje dziecko. Banan w pelerynie. Zestresowana chmurka. Dinozaur, który boi się własnego cienia. Ta postać staje się obiektem dla tego, co Twoje dziecko potrzebuje dzisiaj odkryć. Sztuczna inteligencja nie poprawia. Podąża za dzieckiem. Jeśli chmury są zrobione z tłuczonych ziemniaków, po prostu dopytamy o ich konsystencję.
Zredagowano przez mgr Katarzynę Babkę, psycholożkę, specjalistkę psychoterapii dzieci i młodzieży
